Jak leczenie onkologiczne może wpływać na płodność

Jak leczenie onkologiczne może wpływać na płodność i o co warto zapytać lekarza przed rozpoczęciem leczenia

Diagnoza onkologiczna zmienia wszystko naraz. W ciągu kilku dni trzeba oswoić strach, podjąć decyzje o leczeniu, poukładać na nowo codzienność. W tym natłoku pytanie o płodność często w ogóle się nie pojawia – nie dlatego, że jest nieważne, ale dlatego, że brakuje na nie miejsca i czasu.

A czas jest tu kluczowy. To właśnie o tym chciałabym dziś napisać – nie z perspektywy medycznych procedur, ale z myślą o dobrostanie: o tym, żeby pacjentka i pacjent mieli realny wybór, zanim rozpocznie się leczenie, które ten wybór może im odebrać.

Dlaczego ten temat powinien pojawić się wcześnie – jeszcze przed leczeniem

Chemioterapia, radioterapia czy niektóre zabiegi chirurgiczne mogą wpływać na płodność zarówno kobiet, jak i mężczyzn. U kobiet chodzi przede wszystkim o obniżenie rezerwy jajnikowej i ryzyko przedwczesnej menopauzy, u mężczyzn – o uszkodzenie komórek plemnikotwórczych.

Metody zabezpieczenia płodności – mrożenie komórek jajowych, zarodków, nasienia czy tkanki jajnikowej – wymagają czasu. Sama stymulacja hormonalna u kobiet trwa zwykle 8–12 dni, a cały proces od pierwszej konsultacji do punkcji to około dwóch–trzech tygodni. To nie jest coś, co da się „dogadać” w ostatniej chwili tuż przed pierwszym cyklem chemioterapii.

Dlatego rozmowa o płodności nie powinna być dodatkiem „gdyby był czas”, tylko naturalnym elementem pierwszej rozmowy o planie leczenia. Nie po to, żeby komplikować i tak trudny moment, ale po to, żeby nikt nie musiał żałować decyzji, której nawet nie wiedział, że podejmuje.

Czy pacjenci wiedzą, że leczenie może wpłynąć na ich płodność?

Niestety często nie. Wiele osób dowiaduje się o tym przypadkowo, czasem dopiero po zakończeniu terapii – kiedy jest już za późno na jakiekolwiek działanie. Nie jest to wina pacjentów. To efekt tego, że w gabinecie onkologicznym priorytetem jest – słusznie – jak najszybsze rozpoczęcie leczenia ratującego życie. Temat płodności bywa po prostu pomijany, bo nie ma na niego miejsca w krótkiej wizycie albo nikt nie czuje się odpowiedzialny za to, żeby go poruszyć.

To pokazuje, jak ważna jest świadoma postawa samego pacjenta: warto wiedzieć, że ma się prawo o to zapytać, nawet jeśli lekarz sam tego wątku nie otworzy.

Kiedy warto zapytać lekarza o zabezpieczenie płodności

Najlepszy moment to zaraz po diagnozie, a przed pierwszą dawką leczenia – najlepiej już przy ustalaniu planu terapii. Nawet jeśli leczenie ma się rozpocząć szybko, warto zapytać wprost:

  • Czy planowane leczenie może wpłynąć na moją płodność?
  • Czy jest czas na konsultację w ośrodku zajmującym się zabezpieczeniem płodności, zanim zaczniemy terapię?
  • Czy mogę zostać skierowana/y do specjalisty od razu, równolegle z przygotowaniami do leczenia onkologicznego?

Dobra wiadomość jest taka, że pacjenci onkologiczni zwykle są przyjmowani w ośrodkach zajmujących się płodnością poza kolejnością – właśnie dlatego, że czas gra tu tak dużą rolę.

To nie tylko temat kobiet

Zabezpieczenie płodności dotyczy w równym stopniu mężczyzn. Mrożenie nasienia jest procedurą prostą, szybką i nie wymaga stymulacji hormonalnej – można je wykonać praktycznie od ręki, nawet w dniu diagnozy. Mimo to temat męskiej płodności onkologicznej bywa jeszcze rzadziej poruszany niż kobiecej – często z założenia, że „to nie jest pilne” albo że mężczyzna „i tak będzie płodny po leczeniu”. To założenie bywa mylące, dlatego warto, żeby pytanie o zabezpieczenie płodności padało niezależnie od płci pacjenta.

Najczęstsze mity i obawy

  • „Nie mam na to czasu, muszę zacząć leczenie natychmiast.” W wielu przypadkach zabezpieczenie płodności da się zorganizować w 2–3 tygodnie, bez istotnego opóźniania terapii onkologicznej – decyzję o tym, czy to bezpieczne w konkretnym przypadku, podejmuje wspólnie onkolog i specjalista od płodności.
  • „To musi być bardzo drogie.” W Polsce od czerwca 2024 roku działa program Ministerstwa Zdrowia, który finansuje procedury zabezpieczenia płodności dla pacjentów onkologicznych – łącznie z badaniami, stymulacją, pobraniem i mrożeniem komórek.
  • „Stymulacja hormonalna zaszkodzi mojemu organizmowi w trakcie choroby.” Decyzję o bezpieczeństwie stymulacji w konkretnej sytuacji klinicznej podejmuje lekarz, ale sama procedura pobrania komórek jajowych nie przyspiesza wyczerpywania rezerwy jajnikowej – to osobny proces, niezależny od naturalnego starzenia się jajników.
  • „To i tak nie zadziała, po co się męczyć.” Zamrożony materiał rozrodczy może zostać wykorzystany wiele lat po zakończeniu leczenia, gdy organizm jest już gotowy na macierzyństwo czy ojcostwo.

Jak wygląda mrożenie komórek jajowych w Polsce

Dla osób, które rozważają ten krok, warto wiedzieć, jak wygląda to od strony praktycznej.

Kwalifikacja. Lekarz ocenia rezerwę jajnikową (badanie AMH z krwi, USG z liczeniem pęcherzyków antralnych), zleca niezbędne badania i konsultację psychologiczną. Pacjenci onkologiczni są przyjmowani poza kolejnością.

Stymulacja hormonalna. Trwa zwykle 8–12 dni. Jej celem jest uzyskanie większej liczby dojrzałych komórek jajowych niż w naturalnym cyklu.

Punkcja jajników. Zabieg trwa 15–20 minut, wykonywany jest przezpochwowo pod kontrolą USG, w krótkim znieczuleniu ogólnym lub głębokiej sedacji – pacjentka nic nie czuje w trakcie zabiegu. Po zabiegu mogą pojawić się lekkie skurcze czy uczucie rozpierania w podbrzuszu, które zwykle ustępują w ciągu 1–2 dni.

Zamrożenie. Komórki jajowe są mrożone metodą witryfikacji i przechowywane w ciekłym azocie, gotowe do wykorzystania, gdy nadejdzie odpowiedni moment.

Finansowanie. Program rządowy obejmuje pełne finansowanie kwalifikacji, stymulacji, pobrania, mrożenia oraz przechowywania komórek rozrodczych przez cały okres jego trwania – do końca 2028 roku. Po tym terminie koszty dalszego przechowywania przejmuje pacjent, dlatego warto już teraz dopytać w wybranej klinice o orientacyjne stawki na przyszłość. Są to koszty rzędu 400-700 zł na rok.

Jedna rzecz, którą warto zrobić, zanim będzie pilnie

Zapytać. Jedno pytanie zadane onkologowi na pierwszej wizycie – „czy to leczenie może wpłynąć na moją płodność i czy warto się przed nim zabezpieczyć” – potrafi otworzyć drzwi, które później mogą być już zamknięte. To pytanie nic nie kosztuje, a daje realny wybór.

Jak rozmawiać z bliską osobą, która unika tego tematu

Nie każdy jest gotowy myśleć o przyszłym rodzicielstwie w chwili, gdy walczy o zdrowie. To zrozumiałe i warto to uszanować. Zamiast przekonywać czy naciskać, można po prostu zostawić przestrzeń: podzielić się informacją, zapytać raz, bez presji, i dać znać, że temat jest dostępny, gdy dana osoba będzie gotowa. Czasem największym wsparciem jest nie rozwiązanie problemu za kogoś, tylko towarzyszenie mu w tempie, jakiego potrzebuje – przy jednoczesnym delikatnym przypomnieniu, że czas w tej sprawie realnie ma znaczenie.

Na koniec – jedna myśl do zabrania

Płodność po chorobie onkologicznej nie musi być tematem tabu ani czymś, o czym myśli się dopiero, gdy jest już za późno. To część całościowej opieki nad pacjentem – tak samo ważna, jak troska o ciało w trakcie leczenia, jest troska o to, jakie życie będzie czekało po jego zakończeniu. Zadbanie o ten temat na wczesnym etapie to nie dodatkowy stres – to akt troski o siebie i swoją przyszłość, na jaki każdy pacjent zasługuje.

Ten artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji lekarskiej. Jeśli dotyczy Ciebie lub bliskiej osoby, najlepszym pierwszym krokiem jest rozmowa z lekarzem prowadzącym leczenie onkologiczne.

Poczułeś, że to coś dla Ciebie?

Znajdź nauczyciela, terapeutę lub przestrzeń, która pomoże Ci zastosować to w praktyce.

Twoja ścieżka ku równowadze zaczyna się tutaj.

Odkryj specjalistów od oddechu, jogi, medytacji i pracy z ciałem.
Zaufaj temu, co poczujesz — to najlepszy kompas.